Postawić na miłość


    Podobnie jak ten, kto zabija swoje sumienie, mówiąc: Ja nie mam żadnych grzechów, bo nikogo nie okradłem, nikogo nie zabiłem, nikogo nie podpaliłem...; tak samo człowiek, który zabija w sobie miłość, powtarza: Ja nie sprzeniewierzam się miłości, bo przecież każdemu znajomemu się ukłonię, do każdego się uśmiechnę, każdemu staram się powiedzieć coś miłego, jestem zawsze uprzejmy i kulturalny... Jeśli tak ma wyglądać „cała” nasza miłość, to właściwie jej nie ma. Układność służy nam wówczas tylko za parawan, za którym ukrywamy prawdziwe odniesienia do ludzi, a których po prostu nie „opłaca się” nam ujawniać na zewnątrz. A przecież również w bardzo kulturalny, elegancki i „bezszelestny” sposób można nieraz „załatwić” drugiego człowieka, jak się to mówi: „w białych rękawiczkach”. Czyli po prostu – uprzejma, miła... karykatura chrześcijaństwa.
    Z drugiej strony, miłość ma zasymilować wszystko, co miłe, uprzejme, kulturalne – nie może ignorować swych zewnętrznych przejawów, jednak na nich nie poprzestać. Ale też miłość do brata wymaga czasem powiedzenia gorzkich słów, co nie znaczy, że musi to być także w przykrej formie – przeciwnie, na ile to możliwe, ma ona być przyjazna i ciepła (tym bardziej).
    Ograniczanie miłości tylko do przyjemnych, bezkonfliktowych relacji, nie jest jeszcze stawianiem na miłość. Postawić na miłość to wyruszyć w nieznane, niepewne czy nieopłacalne. To przede wszystkim: zaryzykować. Nie ma prawdziwej miłości bez ryzyka. Boimy się ryzyka, a zdaje się nam, że w miłości możemy przegrać coś znacznie więcej niż majątek – siebie: swoje najintymniejsze, najskrytsze „ja”, które wydane z całą szczerością i otwartością innym, czyni nas bezbronnymi, nieosłoniętymi, rzeczywiście wydanymi na łaskę i niełaskę drugiego człowieka. Dlatego tak rzadko spotykamy ludzi prawdziwie miłujących. Jeśli rzeczywiście są tacy, staje się o nich głośno. Właśnie w świętych widzimy to bezkompromisowe  stawianie na miłość. Żaden z nich nie budował sobie systemu własnych zabezpieczeń, ale rzucał się w przepaść miłości z bezwzględną determinacją; przewidując straty, lecz nie licząc się z nimi. Oni nie tylko w cieple medytacji, ale także w surowym „tworzywie” życia, rzeźbili najpiękniejsze kształty miłości (choć wpierw na modlitwie rozpoznawali jej kształt). Nie myślą, lecz własną egzystencją dotykali i potwierdzali prawdę, że tracić i umierać w Chrystusie to zysk.
    Życie rodzi się ze śmierci. Nie narodzi się ono w nas, nie narodzi się w nas miłość, jeśli nie będziemy umierać sobie, jeśli nie będziemy umierać dla i za braci. Chrześcijanin nie może stawiać na popęd samozachowawczy i pozwolić właśnie jemu się prowadzić, ale ma postawić na miłość i jej się oddać. Mimo ryzyka, mimo spodziewania się ran – w ranach odniesionych dla prawdziwej miłości, jest nasze zdrowie... Pokorny i posłuszny z miłości Sługa Jahwe – Chrystus – uczy nas, co znaczy postawić na miłość. Tylko w miłości ofiarnej możemy odczuć jedność z Sercem Jezusa przebitym za grzeszników. Tylko wtedy możemy być blisko Jego Serca, przebywać w Jego Sercu: kochać innych w Sercu Jezusa. Tylko wtedy pozwalamy Chrystusowi kochać ludzi w naszym sercu.
    Nie wybieraj sobie do kochania ludzi pociągających czy wyłącznie bliskich, ale od Chrystusa ucz się kochać tych, którzy cię skrzywdzili, zranili, wyśmiali, odepchnęli – którzy zaciągnęli winę wobec ciebie. Chrystus umarł nie tylko za miłych i świętych, ale zwłaszcza za grzeszników, za wrogów – właśnie takich przede wszystkim ukochał. Spróbuj jak On postawić na miłość – aż po krzyż.

Danuta Mastalska

Kontakt

Telefon: (48) 63 270 77 20
Email: mater@marianie.pl 
WWW: http://maryja.pl/

nr konta:
Bank Pocztowy S.A. o/Konin
85 1320 1449 2762 9475 2000 0001

 

      

      logo 777bialeeee

Dane adresowe

Centrum Formacji Maryjnej
„Salvatoris Mater”
ul. Klasztorna 4
62-563 Licheń Stary